Prosto z Klubu - Rozmowa z M. Kwiatkowskim i M. Pełką

18.02.2021

Prosto z Klubu - Rozmowa z M. Kwiatkowskim i M. PełkąCo o sukcesie w Pucharze Prezesa PZPN w kategorii U-12 sądzą jego architekci? Zapraszamy na rozmowę z trenerami rocznika 2009 Maciejem Kwiatkowskim i Mikołajem Pełką.

KKP Korona: Ochłonęliście już po finałach w Warszawie?

Maciej Kwiatkowski: Ostatnia noc już była spokojna, w końcu się wyspałem. Choć muszę przyznać, że telefon przez dwa ostatnie dni to miałem gorący. Dziękuję wszystkim za gratulację, a przede wszystkim, że trzymali za nas kciuki. Czuliśmy duże wsparcie od wielu osób.

Mikołaj Pełka: Dzisiaj jest środa (rozmowa odbyła się w środę- przyp red.), więc na pewno już trochę tak. W poniedziałek jeszcze mocno się tym emocjonowałem, ciężko było zasnąć z niedzieli na poniedziałek, ale już jest okej.

KKP Korona: Miałem wrażenie, że emanowaliście jako drużyna dużą pewnością siebie. Czy było tak od początku turnieju? A może wgrana w pierwszym meczu grupowym was natchnęła?

Maciej Kwiatkowski: Ważne jest dobrze wejść w turniej i to nam wyszło rewelacyjnie. Nasi zawodnicy mieli odpowiednią koncentrację i byli pewni swoich umiejętności, ale już wcześniej mieliśmy przekonanie, że daleko zajdziemy w tym turnieju, szczególnie po tym jak dobrze się zaprezentowaliśmy w półfinale i finale wojewódzkim po zmianie ustawienia. Chłopcy zaczęli fajnie realizować założenia jakie na nich nałożyliśmy, a przy tym cieszyli się grą.

Mikołaj Pełka: Myślę, że największa przemiana nastąpiła w finałach wojewódzkich, gdzie wygraliśmy mecz półfinałowy z drużyną Pogoni Staszów, wtedy nabraliśmy takiej prawdziwej naturalnej mocy. Zmieniliśmy trochę ustawienie chłopców, przeszliśmy na inny system gry i rzeczywiście pierwszy mecz już w finałach z Lechią Tomaszów Mazowiecki natchnął nas, wiedzieliśmy, że jesteśmy mega mocni, mega silni i że na tym turnieju daleko zajdziemy.

KKP Korona: Po dwóch meczach w fazie grupowej byliście pewni gry w ćwierćfinale. Czy śledziliście poczynania drużyn w drugiej hali? Analizowaliście na kogo możecie trafić i jak ta drużyna gra?

Maciej Kwiatkowski: Tak oczywiście, przed meczami w fazie pucharowej już wiedzieliśmy jak grają poszczególne drużyny i zdecydowanie cztery ekipy które później grały w półfinałach (KKP Korona, Śląsk, Górnik, AP Reissa- przyp. red.) wyróżniały  się pod względem kultury gry i przygotowania motorycznego.

Mikołaj Pełka: Oglądaliśmy na bieżąco to co się dzieje na drugiej hali, do tego stopnia, że mnie w komórce skończył się internet (śmiech). Cały czas z Maćkiem (Kwiatkowskim), analizowaliśmy kto jak gra. Widzieliśmy, że trafimy na kogoś z grupy gdzie jest Znicz Pruszków, Akademia Reissa lub AP Namysłów. Wszystkie te drużyny prezentowały wysoki poziom.

KKP Korona: W półfinale pierwszy raz w trakcie rozgrywek w Warszawie musieliście gonić wynik. Jak na to reagowali zawodnicy na parkiecie biorąc pod uwagę rangę meczu?

Maciej Kwiatkowski: Chłopcy z mozołem i bardzo cierpliwie dążyli do wyrównania, a kluczowe było przesunięcie do przodu Patryka Bojka który za wszelką cenę chciał strzelić gola dającego remis i tak też się stało. Później mecz się wyrównał i powiem, że nawet czekałem na te karne bo wiedziałem, że będzie dobrze. Mamy swoje tajniki w tej materii, ale ich nie zdradzimy (śmiech).

Mikołaj Pełka: Fajnie zareagowali, ponieważ z tego co pamiętam szybko wyrównaliśmy, tak mi się przynajmniej wydaje, chociaż mogło to potrwać kilka minut, takie były emocje! (śmiech). Przestawiliśmy po prostu Fabiana z Patrykiem na pozycjach i Patryk zrobił świetną robotę. W końcówce meczu czuliśmy, że spotkanie skończy się remisem i czekaliśmy na karne, a tam mamy swojego czarodzieja Kubę i wiedzieliśmy, że nas nie zawiedzie. 

KKP Korona: No i te rzuty karne, które są chyba dla was szczęśliwe ponieważ w SOKOLIK CUP również udało się je wygrać. Trenowaliście ten element przed turniejem? Byliście spokojni jak wasi zawodnicy podchodzili do „jedenastek”?

Maciej Kwiatkowski: Tak poświęciliśmy temu elementowi dwa treningi, bo formuła tego turnieju była taka, że przy remisach nawet w fazie grupowej grało się karne, a mając takiego specjalistę od karnych jak Kuba Molęda wszystko potoczyło się po naszej myśli. Do tego Kacper i Patryk dołożyli od siebie dwie petardy.

Mikołaj Pełka: Tak jak wspomniał Maciek, trenowaliśmy ten element przed samym turniejem w czwartek i piątek. Co do karnych, Kacper Krakowiak jest naszym pewniakiem, Patryk Bojek różnie wykonuje ten element, ale był bardzo pewny siebie po tej bramce, dlatego chcieliśmy żeby strzelał. Nie mieliśmy za bardzo trzeciego zawodnika do wykonywania, Fabian troszkę się bał i nie miał sił, ale mówiliśmy mu, że Kuba na pewno obroni i nie będzie musiał strzelać (śmiech).

KKP Korona: Mówiliście już wcześniej, że na finał brakło trochę sił. Czy gdyby przerwa między półfinałem, a finałem była dłuższa to mecz o złoto mógł się potoczyć inaczej?

Maciej Kwiatkowski: Na pewno tak krótka przerwa między meczami miała ogromne znaczenie i zabrakło nam czasu na regeneracje po meczu półfinałowym. Goniąc wynik z Górnikiem chłopcy wyeksploatowali się maksymalnie. Mam też teraz takie wrażenie, że wybuch euforii  w naszym wykonaniu po wygranych karnych był przedwczesny i straciliśmy przez to koncentrację i energię która nam cały czas towarzyszyła, a każdy szczegół jest ważny. Wiadomo emocje które nam towarzyszyły wzięły górę tym bardziej że były Walentynki (śmiech).

Mikołaj Pełka: Ja uważam, że mógłby się potoczyć inaczej. Gdybyśmy mieli chociaż 40 minut przerwy, miało by to duże znaczenie. Zważywszy na to, że początek finału 7-8 minut zagraliśmy nieźle, mieliśmy swoje sytuację. Potem zeszło troszkę z nas powietrzę. Cóż skoczyliśmy bardzo emocjonujący półfinał, ucieszyliśmy się, poszliśmy do szatni i za chwilę dostajemy sygnał, że musimy wychodzić na boisko. W chłopcach już nie było tej energii, wyszli ostatnim tchnieniem i zagrali tyle ile mogli. Nie wyszedł nam finał tak jak tego oczekiwaliśmy, ale mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze ze Śląskiem i weźmiemy rewanż (śmiech).

KKP Korona: Gratulację świetnego wyniku i dziękuję za rozmowę.

Partnerzy